poniedziałek, 2 listopada 2015

jak nowa

sezon remontowy i w tym roku przyniósł zauważalne zmiany ;).
pracowaliśmy w pocie czoła (w czym pomagały nam wyjątkowe upały tego lata) nad konstrukcją ryglową, by osiągnąć taki efekt.




zabezpieczenie szachulca było w tym roku naszym głównym celem. trzeba było w końcu otynkować glinę w polach, choć nasze gliniane ciasteczka pięknie się prezentowały i z lekkim żalem przykryliśmy je warstwą tynku. nie było wyjścia. po dwóch latach od wypełnienia pól, glina na ścianie szczytowej, gdzie nie ma okapu, zaczęła się wypłukiwać – co nie było dla nas zaskoczeniem. położyliśmy na nią tradycyjny tynk wapienny, który powstrzyma dalsze wymywanie.

najpierw drewno rygla było czyszczone (naszymi ulubionymi narzędziami – szczotkami: drucianą i ryżową). ta żmudna i czasochłonna praca była konieczna przed nałożeniem warstwy impregnującej.

 
 po prawej oczyszczone drewno, po lewej zaimpregnowane.

naszym impregnatem była mieszanka dziegciu, oleju lnianego i terpentyny w stosunku 1:1:1. nie chcieliśmy żadnej chemii ani barwników. dziegieć trochę przyciemnił drewno ale nie jest ono zupełnie czarne. dzięki temu wygląda bardziej naturalnie i o to nam chodziło. olej lniany nadał drewnu blasku ;) i od razu wygląda zdrowiej.

w tym roku nie pomalujemy tynku farbą wapienną. to już zadanie na kolejny sezon.

po raz kolejny dziękujemy W.P. (szachulec.pl) za patronat nad pracami.


16 komentarzy:

  1. Już wygląda wspaniale :) Trzymam kciuki za dalsze prace... Sama trochę się pokopałam z koniem, biorąc się za remont starego, ale jakie przeżycie i doświadczenia zebrane, to moje i nie oddam ;) A tymczasem, zasłużonego odpoczynku od prac generalnych! Cieszcie oko piękniejącym domkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło nam, że się podoba. faktycznie, przeżycia niezapomniane i chcemy ich więcej i więcej. każdy etap remontu jest dla nas w pewien sposób fascynujący dlatego zasłużony odpoczynek wydaje się być zbędny. eh, gdyby tylko zimą było ciepło.. ;)
      pozdrawiamy

      Usuń
  2. Pięknie wygląda! I super, że bez chemii, a za to tradycyjne acz żmudne szczotkowanie i zmywanie wielki szacun ;-) Musicie pękać z dumy, patrząc na Nią ;) odpoczywajcie i zbierajcie siły na przyszły sezon. Ściskam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy! taki był zamysł od początku. robić jak kiedyś i starać się stosować naturalne materiały. jeszcze co nieco do zmycia i wyszczotkowania zostało ;( więc nie pozostaje nam nic innego jak... zbierać siły na przyszły sezon ;)
      Ściskamy!

      Usuń
  3. Podziwiam pracę i chylę czoło. Jest efektownie i się cieszę z Waszej radości. Trzymam kciuki za kolejny sezon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy! cieszymy się, że efekt się podoba :)

      Usuń
  4. Jak ze sklepu!
    Smacznie wygląda! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jak z cukierni:))) Zwłaszcza na tych dwóch ostatnich zdjęciach.
      Bardzo fachowa robota. Nikt inny by tego tak dobrze nie zrobił niż właśnie główny opiekun domu:)

      Usuń
    2. no niestety spóźnili się Panowie na ciasteczka. wszystkie pokrył już biały lukier ;)

      Usuń
  5. No..rewelacja! Pozdrawiam. S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. re-pozdrówka, ciekawe co u Was, będzie trzeba kiedyś wykręcić w to miejsce magiczne.

      Usuń
    2. my.. robimy tak... bardziej wewnątrz :)
      jeszcze z miesiąc, a nastanie nam cywilizacja, to serdeczne zapraszajem!

      Usuń
  6. Nie wiecie przypadkiem, czy Wasz impregnat załatwiłby problem kołatka w drewnie? Też się wzdrygam przed zastosowaniem chemii do naszej chaty z bali, a zapach dziegciu uwielbiam.
    Jestem pod wrażeniem Waszej pracy i efektów. Jesteście przykładem, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znamy kołatka, który byłby zadowolony z dziegciowego poczęstunku. Niestety nasza mikstura jest raczej do stosowania na zewnątrz. Opary terpentyny są szkodliwe dla człowieka. Dziegieć w dłuższym kontakcie chyba jest jeszcze gorszy – zawiera szereg szkodliwych organicznych związków chemicznych (w tym wszystkim znany benzo-a-piren). Gdzie macie tego kołatka? Z tego co wiem gustuje w starym, raczej wilgotnym drewnie. Tu jest ściągawka z impregnatów: http://www.pg.gda.pl/~krogu/Impregnacja%20drewna.pdf
      Na razie robiliśmy to co możliwe, dopiero przed nami co niemożliwe; jeszcze nie wiemy czy się sprawdzimy :/ [g]

      Usuń
  7. Dom remontowany po mistrzowsku :) ( to była marchewka). Przez wiele tygodni od Waszego wyjazdu pogoda wspaniała , ciepło (dzisiaj tez) a w Śledzibie nic sie nie dzieje. Zasłużony odpoczynek !!!, ha ha ha. Samo sie nie wyremontuje ( to był kij) :(. A tak na serio: ma szczęście Śledziba że trafiła na Was , na Wasza cierpliwość pracowitość i wiedzę. Pozdrawiam, a herbatę w tej sytuacji piję sam :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za marchewkę, kij tez się przyda ;-) Niestety nie samą śledzibą człowiek żyje (jeszcze), niech sobie dom odpocznie od nas, za kilka sezonów nie będzie miał takiej możliwości :(( ..ciepłą pogodę wykorzystujemy także tu gdzie jesteśmy, zima będzie mile widziana dopiero w styczniu. Co do wiedzy, to czerpiemy ją od mądrzejszych, w tym od Ciebie. Pozdrawiamy!

      Usuń