środa, 24 lutego 2016

znurzenie, wypalenie, niechęć..

..nic z tych rzeczy; nie piszemy, bo zamurowało nas tempo prac i zaangażowanie właścicieli w Dalkowie, Gaszowie, Janicach, Ostaszowie, Rząśniku, a nawet w Kłopotnicy ;) ..

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło wczoraj wyniki naboru wniosków w ramach programu dziedzictwo kulturowe - ochrona zabytków.
w tym roku dofinansowania nie przyznano żadnemu z ośmiu ubiegających się przysłupów! nawet tym, które we wcześniejszych latach otrzymywały wsparcie z ministerstwa, jak chociażby karczma sądowa w Uniemyślu. powodem ich pominięcia nie było raczej zwiększenie dofinansowania na remonty obiektów sakralnych kosztem świeckich. proporcje wydają się być podobne do lat ubiegłych ;). cieszy nas, że wsparcie nadal dostało sporo (siedem z dziesięciu) żuławskich domów podcieniowych. tych jest jeszcze mniej niż dolnośląskich przysłupów.

wygląda na to, że musimy jeszcze poczekać parę lat, aż przez nieodpowiednie remonty (typu beton i styropian na szachulec) lub ich brak (od blisko 100 lat, a w niektórych przypadkach i więcej) liczba przysłupów spadnie do podobnego stanu jak podcieniowych. wbrew pozorom dekady nie są konieczne. w przeciągu 5 lat naszego życia ze śledzibą, byliśmy świadkami zniknięcia sporej grupy okolicznych budynków szachulcowych i przysłupowych..

 
szachulcowa stodoła (kuzynka śledziby) w śledzibokolicach 2010

ta sama stodoła 2014 :(

wciąż jeden uratowany budynek równa się kilkunastu lub kilkudziesięciu utraconym!
powoli od Bogatyni po Kamienną Górę powstaje nowy produkt turystyczny: "szlak zrujnowanych przysłupów". jeśli lubisz buszować po opuszczonych, zawalonych chałupach, śmiało przyjeżdżaj!

w tym roku wnioskujemy o dotację na remont śledzibowej izby zrębowej.

 izba zrębowa, to ta drewniana część parteru

bardzo liczymy na wsparcie z urzędu marszałkowskiego i wsparciuńko z urzędu gminy (na instalację odgromową).
trzymajcie kciuki!

poniedziałek, 2 listopada 2015

jak nowa

sezon remontowy i w tym roku przyniósł zauważalne zmiany ;).
pracowaliśmy w pocie czoła (w czym pomagały nam wyjątkowe upały tego lata) nad konstrukcją ryglową, by osiągnąć taki efekt.




zabezpieczenie szachulca było w tym roku naszym głównym celem. trzeba było w końcu otynkować glinę w polach, choć nasze gliniane ciasteczka pięknie się prezentowały i z lekkim żalem przykryliśmy je warstwą tynku. nie było wyjścia. po dwóch latach od wypełnienia pól, glina na ścianie szczytowej, gdzie nie ma okapu, zaczęła się wypłukiwać – co nie było dla nas zaskoczeniem. położyliśmy na nią tradycyjny tynk wapienny, który powstrzyma dalsze wymywanie.

najpierw drewno rygla było czyszczone (naszymi ulubionymi narzędziami – szczotkami: drucianą i ryżową). ta żmudna i czasochłonna praca była konieczna przed nałożeniem warstwy impregnującej.

 
 po prawej oczyszczone drewno, po lewej zaimpregnowane.

naszym impregnatem była mieszanka dziegciu, oleju lnianego i terpentyny w stosunku 1:1:1. nie chcieliśmy żadnej chemii ani barwników. dziegieć trochę przyciemnił drewno ale nie jest ono zupełnie czarne. dzięki temu wygląda bardziej naturalnie i o to nam chodziło. olej lniany nadał drewnu blasku ;) i od razu wygląda zdrowiej.

w tym roku nie pomalujemy tynku farbą wapienną. to już zadanie na kolejny sezon.

po raz kolejny dziękujemy W.P. (szachulec.pl) za patronat nad pracami.


wtorek, 22 września 2015

żegnamy lato, witamy wiosnę!

lato żegnamy ze smutkiem: floksami, hortensjami, malwami (nie nasze)...


 
za to nową porę roku witamy z radością!!! 
a oto kilka dowodów, z pogórza kaczawskiego, na zbliżającą się wiosnę:
1) na Ostrzycy (ex-wulkanie) zakwitła jabłonka

 



2) pod domem kwitnie żywokost, jak widać budzą się też pszczoły


3) na podwórku królują mniszki i nasze niezmordowane pierwiosnki (poza kadrem)


4) szykujemy się do zbioru truskawek (i poziomek)

5) 31 stopni w cieniu zapowiada jeszcze bardziej gorące, nadchodzące po wiośnie, lato


6) zbliża się równonoc – jak to na wiosnę ;)

7) w lesie nie ma grzybów :/

[g]

ps.wszystkie foto-dowody zrobione w ciągu kilku ostatnich, wrześniowych, dni

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Wielkie Odkrywanie Dolnego Śląska 2015

w ostatnią sobotę przy okazji wizyty w wieży książęcej w Siedlęcinie dowiedzieliśmy się o plebiscycie Wielkie Odkrywanie Dolnego Śląska 2015. jego celem ma być "wyłonienie i promocja najciekawszych i najbardziej wartościowych ofert dla turysty i mieszkańca zwiedzającego i podróżującego po Dolnym Śląsku".
w plebiscycie biorą udział atrakcje z terenu całego Dolnego Śląska zgłoszone przez czytelników Gazety Wrocławskiej i internautów.
oczywiście zwycięzcami plebiscytu zostaną kandydatury, które otrzymają największą liczbę głosów, a nagrodą jest pakiet finansowy do wykorzystania na PROMOCJĘ danego kandydata.
dlatego zachęcamy do głosowania TUTAJ .
można głosować na trzy sposoby:
- przez sms (płatne)
- przez Facebook (trzeba mieć konto)
- tradycyjnie - przez kliknięcie (bez rejestracji i darmowo)
codziennie do 31.08.

p.s. w szczególności zachęcamy do oddania głosu na wieżę w Siedlęcinie i oczywiście na krainę domów przysłupowych (można głosować na kilka atrakcji tego samego dnia).

piątek, 24 lipca 2015

szachulcowe wnętrza

na Pogórzu Izerskim i Kaczawskim nie ma wsi bez czarno białej (a czasem brązowo beżowej) kraty, ale o tym była mowa już nie raz. gdy szachulec jest na zewnątrz, nie zaskakuje nas jego widok wewnątrz, jednak wiele starych domów ma ściany szachulcowe nawet jeśli na zewnątrz tego nie widać. domy z kamienia, czy cegły ukazują swoje kraciaste oblicze dopiero po wejściu do środka (o ile właściciel nie schował go pod grubą warstwa tynku, boazerii, tapety itp). dom, który nie był od wielu, wielu, wielu lat zamieszkały lub tylko część była używana, z pewnością ma belki i deski pokryte starą, brudną farbą, której chciałoby się jak najszybciej pozbyć. wspaniale, jeśli są one pokryte farbą wapienną, o wiele gorzej jeśli mamy do czynienia z wszędobylską olejną.

kiedy kupiliśmy śledzibę ściany i belki stropowe wyglądały paskudnie. pod grubą warstwą kurzu i pajęczyn (bleee), straszyła sypiąca się "starożytna" farba. na początku baliśmy się czegokolwiek ruszać - wszak to zabytek ;-) i jakoś koegzystowaliśmy z tym brudem.
miarka jednak się przebrała i od pewnego czasu zajmuję się czyszczeniem wewnętrznych ścian. na szczęście dużą część wnętrz domu pokrywa zwykła, prawdopodobnie home-made farba wapienna, której usuwanie jest dość banalne. wystarczy wiadro z wodą, szczotka ryżowa, szpachelka, gąbka i duuuuuużo cierpliwości.


zaczynam od skrobania farby szpachelką z pól szachulca (do samej gliny).

 


potem moczę drewno gąbką i szoruję szczotką do uzyskania pożądanego efektu. co jakiś czas z belki trzeba zmyć wyszorowaną farbę przy pomocy gąbki (polecam taką do mycia samochodu - bardzo dobrze zbiera brud).

 
niektórzy do tego celu używają szlifierki kątowej (flexy),  jednak po co pylić, hałasować, naruszać delikatne drewno, skoro farbę wapienną można po prostu zmyć. sposób ten ma jeszcze jedną olbrzymią zaletę - nie wymaga krzepy drwala i precyzji chirurga ;-)
 

wtorek, 2 czerwca 2015

DODP 2015 w pigułce

DODP 2015 po raz kolejny przysporzył nam wiele radości i niespodzianek. od rana do wieczora śledziba żyła, a takie chwile są dla nas najcenniejsze. cieszymy się za każdym razem, gdy goście zwiedzający nasz dom odkrywają śledzibowe zakamarki i z zainteresowaniem, tak jak my za pierwszym razem, oglądają zlew, malunki na drzwiach, czy okiennice wewnętrzne.

odwiedzili nas goście którzy się zapowiadali i znajomi bez zapowiedzi. tacy, których się spodziewaliśmy (bo jako jedyni byli na każdym śledzibowym dniu otwartym ;)) i ci, których wizyta była olbrzymim zaskoczeniem, specjalista od remontów domów przysłupowych, sąsiedzi (w tym wcześniejsza właścicielka śledziby!).


serdecznie dziękujemy za wizytę i zapraszamy ponownie!
(może być nawet raz w tygodniu ;))