wtorek, 20 lipca 2010

kraina domów przysłupowych







(powyższe zdjęcia zostały zrobione w Bogatyni)


S. leżą na skraju krainy domów przysłupowych. jest to teren dawnych Górnych Łużyc na styku trzech granic: polskiej, niemieckiej i czeskiej. na tym terenie możemy podziwiać domy przysłupowe, szachulcowe budynki z charakterystycznymi słupami podtrzymującymi piętro i/lub dach domu. wewnątrz szkieletu słupowego znajduje się izba tzw. zrębowa. na parterze przylegają do izby zrębowej ściany murowane, na pierwszym piętrze drewna użyto tylko w tam, gdzie było to konieczne do utrzymania ciężaru dachu, a przestrzenie na górnym piętrze między konstrukcją drewnianą wypełniano patykami i ciętą słomą zmieszaną z gliną (szachulec)
(zainteresowanych odsyłam do tutaj i tutaj).







(wyżej Bogatynia raz jeszcze)

podobno domy tego typu powstały wraz z rozwijającym się tkactwem chałupniczym. podczas pracy warsztat tkacki powodował drgania, a izba zrębowa niezależna od konstrukcji budynku umożliwiała bezpieczną pracę, niegrożącą zawaleniem.
domy przysłupowe niestety giną! giną głównie w Polsce, bo Czesi i Niemcy już wiedzą, że to ich skarb narodowy i należy o nie dbać. u nas domy te umierają jeden po drugim.. dlaczego? z oczywistego powodu: pieniądze! często chodzi o pieniądze na remont, których właściciele po prostu nie mają. czasami jednak chodzi też o pieniądze, które mogliby właściciele otrzymać za taki dom, jako spadkobiercy, jednak przez pazerność zwykle zwaśnionych spadkobierców, domy nie są sprzedawane zainteresowanym potencjalnym "ratownikom". zamiast tego rozpadają się i pieniędzy nie dostaje nikt! smutne, żałosne, głupie!



wyżej: Grabiszyce Górne - dom przysłupowy na krowim pastwisku - jak się dowiedzieliśmy właściciel czeka aż się rozpadnie.. przecież na pastwisku taki dom nie jest potrzebny!




wyżej: Miedziana - przeuroczy dom nie na sprzedaż podobno ze względu na sprawy spadkowe (czytaj: usłyszeliśmy od autochtonów, że rodzeństwo nie może się dogadać w sprawie sprzedaży domu po rodzicach - dom umiera z ludzkiej zachłanności..?)


co roku w ostatnią niedzielę maja odbywa się święto przysłupowych szaleńców:"Dzień Otwartych Domów Przysłupowych". dołączyliśmy do grona szaleńców uczestnicząc w szóstym zlocie przysłupomaniaków ;) 30 maja 2010.

odwiedziliśmy Bogatynię - miejscowość z największą ilością domów przysłupowych na kilometr kwadratowy w Polsce, a w szczególności dom pana Marcina P. poniżej pokaz prac ciesielskich podczas Bogatyńskiego Dnia Otwartego.. w tle dom p.Marcina.



odwiedziliśmy też Zagrodę Kołodzieja w Zgorzelcu - przepięknie odrestaurowany, translokowany (czyt, przeniesiony, tak przeniesiony - okazuje się, ze domy przysłupowe można przenosić) pensjonat - restaurację pani Elżbiety G. zostaliśmy po zagrodzie oprowadzeni przez samą właścicielkę i niezmiernie miło przyjęci mimo zamieszania spowodowanego odwiedzinami wielu osób (w tym byłego mieszkańca domu kołodzieja). Pani Elżbieta słysząc, że kupujemy dom przysłupowy zaproponowała wszelka pomoc, za którą z góry dziękujemy ;)
poniżej Zagroda Kołodzieja





Niebieski Burak w Łaziskach, to kolejny przystanek na naszej "przysłupowej drodze".



nasz I Dzień Domów Przysłupowych zakończyliśmy odwiedzinami "naszego" domku - stoi ;)

3 komentarze:

  1. Witam,
    wlasnie znalazlam ten oto artykul z 'Polityki' o domach przyslupowych. Polecam, http://www.przezdziedza.pl/?p=128

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne są te domki :) Najbardziej urzekła mnie Zagroda Kołodzieja: wygląda ona oszałamiająco, aż samemu chciałbym mieć taki dom :) Dzięki wielkie za wpis, życzę powodzenia w dalszej działalności. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne zdjecie pieknych domow!

    OdpowiedzUsuń